sobota, 10 września 2011

NA BIBLIOTECZNEJ PÓŁCE MALUCHA

Czasy, gdy kupienie pięknie wydanej książki dla dziecka oznaczało prawdziwe wyzwanie i bez właściwych znajomości z panią z księgarni było zwyczajnie niewykonalne dawno już minęły. Pamiętam jeszcze taki okres, gdy dzięki innym znajomościom - z panią z kiosku - moja babcia kupowała "Przyjaciółkę". Tam, najczęściej na ostatnich stronach, albo w środku,  była do wycięcia bajka. I to nie byle jaka! Wytrwali mogli zebrać kanon dziecięcej literatury światowej - Jerszow, La Fontaine, Andersen, Bracia Grimm... Pamiętam pieczołowitość z jaką wycinało się poszczególne strony, a potem ślamazarne zginanie wzdłuż zaznaczonych linii. Gotowa bajka, żeby się nie zgubiła i nie zniszczyła była przechowywana w specjalnej teczce na gumkę. 
Obecnie, na księgarskich półkach, aż roi się od publikacji dla dzieci. Pozycje dla najmłodszych wabią oryginalnością, kolorystyką, estetyką wykonania... straszą ceną. W natłoku tytułów, wydawnictw, autorów ciężko jest coś wybrać, zwłaszcza, gdy z jednej strony chcielibyśmy coś, co dziecku się spodoba, z drugiej budżet domowy jest dość napięty.
Biśmiś i Źrebak zebrali już całkiem poważną kolekcję, która ciągle się rozrasta i zmienia- wraz z zainteresowaniem właścicieli. Być może ich bibliofilskie przygody, a także związane z nimi przemyślenia komuś się przydadzą.
W tym dziale będzie zatem o książkach dla dzieci - bardzo subiektywnie: o ich jakości, cenie, walorach edukacyjnych i tym, jak sprawdziły się u Biśmisia i Źrebaka.